

Tajemnica wysokiej wydajności minitraków firmy Neva tkwi w małym rzazie – od 1,1 do 1,6 mm. W standardzie można rozcinać drewno do wysokości 200 lub 250 mm, a w specjalnej wersji tych urządzeń nawet do 320 mm.
Często można spotkać porównania wydajności minitraka z pilarką wielotarczową. Zdecydowanie większe posuwy pilarki są konfrontowane z większą liczbą lamel, które może wyprodukować minitrak w tym samym czasie z podobnej szerokości fryzu. W efekcie, przy odpowiedniej organizacji pracy, wydajność minitraka jest wystarczająca, aby amortyzacja nakładu inwestycyjnego trwała jedynie kilka miesięcy.
We wszystkich typach maszyn firmy Neva wymiana ramy piłowej jest bardzo prosta, a elektrycznie odsuwana część przednia daje łatwy do niej dostęp i powoduje, że operacja ta przebiega sprawnie. Wysoka sztywność ramy, kute korbowody, nowa koncepcja napędu walców podających, nowe rozwiązanie głowic strugających z korektą zaostrzenia noży to tylko niektóre ze zmian i ulepszeń, których celem jest zwiększenie niezawodności i w konsekwencji wydajności.
Ostatnio prezentowaną nowością, opracowaną wspólnie z amerykańskim producentem minitraków, firmą Ogden, jest opatentowany system hydraulicznego odsunięcia ramy piłowej w czasie jej ruchu do góry. Jak zwykle samo życie wymusiło to rozwiązanie, a konkretnie potrzeba coraz częstszego cięcia materiału o wysokościach powyżej 200 mm. Tarcie grzbietów zębów piłek o wręb w tym przypadku bardzo skracał czas ich pracy między ostrzeniami. Nowa generacja traków Neva to model TR 88 ORBIT.
Potwierdzona doświadczalnie korzyść to przedłużenie o ok. 30-50% czasu pracy pił między ostrzeniami. Niezmienna pozostaje dokładność piłowania, co przy cienkich lamelach ma kolosalne znaczenie.
Minitraki pracują już w wielu zakładach. Na przykład u producenta kijów hokejowych, w fabryce fortepianów Petrof, fabryce snowboardów czy pudełek na cygara, a przede wszystkim u wielu wytwórców parkietów warstwowych.
Czeska firma Neva – kołodziejstwo i tartak parowy, została założona w 1793 roku przez Wacława Nekuta. Na początku swojego istnienia zatrudniała 10 osób. Dynamiczny rozwój sprawił, że w 1940 roku pracowało tam już 65 osób.
Przez prawie półtora wieku firma zajmowała się produkcją artykułów sportowych. W 1952 roku zakład znacjonalizowano, a w roku 1965 został włączony do przedsiębiorstwa KOH-I-NOOR znanego z produkcji ołówków, kredek i cienkich lamel. Równocześnie rozpoczęto prace nad maszynami do optymalnego rozcinania.
W 1991 roku firma wróciła ponownie w prywatne ręce. Obecnie zatrudnia 120 pracowników. Profile produkcji nie uległy zmianie. Nadal zajmuje się przerobem drewna (ok. 16 tys. m3 rocznie) oraz produkcją minitraków ramowych na cienkie piły przeznaczonych do pozyskiwania cienkich, drewnianych lamel.
W Polsce przedstawicielem czeskiego producenta jest firma Penny-Dobroszyce.